niedziela, 26 lutego 2012

Black is such a happy color.



Gdyby ktoś cztery lata temu powiedział mi, że przez rok będę się cięła, co noc będę płakała, zaznam nietypowej miłości i upokorzenia, będę chciała popełnić samobójstwo, że tych, których uważam za przyjaciół zdradzą mnie... Wyśmiałabym tą osobę. Skwitowałabym to krótkim 'niemożliwe'.
Ale tak się stało. Ostatnie miesiące są strasznie ciężkie. Zaznałam tej drogiej miłości. Na początku było genialnie. Ona kochała mnie, a ja ją. Wszystko w sekrecie, nikt nie mógł się przecież dowiedzieć. Długie spacery i rozmowy, które zawsze kończyły się długim milczeniem. Pamiętam jak po raz pierwszy powiedziała mi w oczy, że mnie kocha. Stałyśmy pośrodku cmentarza. Zbliżał się wieczór, letni wiatr kołysał liście kwiatów ułożonych na grobach. Kilka alejek dalej jakaś starsza kobieta grabiła ziemię wokół grobowca. Czas na chwilę się zatrzymał. Spojrzałam w jej oczy. Były zielone, prawie jak wiosenna trawa, takie żywe... Przytuliłam się do niej. Trwałyśmy tak długo. Nie chciałam, żeby to się skończyło. Ja, grunge, który miał zawsze na wszystko wyjebane, nagle przywiązał się do kogoś. Naprawdę mi zależało. Cholernie się przywiązałam. Zamykałam oczy i widziałam jej roześmianą twarz, jej błyszczące oczy... Przytulałam się do poduszki i czułam zapach perfum, których używała. Po raz pierwszy w życiu byłam szczęśliwa...
Jednak potem coś się popsuło. Ktoś się dowiedział i zaczęło mu to przeszkadzać. Zaczęłam mieć dziwne napady. Pewnego razu, gdy przyszłam ze szkoły do domu... Zamknęłam się w pokoju. Włączyłam BMTH. Byłam wściekła. Tłukłam pięściami o ścianę tak długo, aż zdarły mi się kostki. Krew spływała mi miedzy palcami. Przez przypadek uderzyłam w starą szkatułkę, z której wypadła żyletka. Nawet nie wiem kiedy cała ręka była we krwi... Ból, krzyczałam, niee... Ja WYŁAM Z BÓLU. 
Potem gdy się uspokoiłam, podeszłam do laptopa i włączyłam pierwszy lepszy film. Trafiło na Adamsów. I ten cytat... 'Black is such a happy color'... Zaczęłam płakać. Wtedy po raz pierwszy pomyślałam o samobójstwie. Jednak stchórzyłam. Teraz tego żałuję...

Zbliża się trzecia nad ranem. Słyszę jak mój pies zaczyna skomleć. Mama pewnie zaraz wstanie... Jeśli mnie przyłapie dostanę kolejny szlaban...

Kończę. Jutro dalej pociągnę swoją opowieść. Jeśli przeżyję kolejne stracie z ludźmi..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz